.............
         
Warszawa - Ochota - Plac Narutowicza - Kościół św. Jakuba
Stara Ochota
         
         
  https://www.facebook.com/Stara0chota/
 
     
- POCHWAŁA OCHOTY -
  Tekst z roku 1927, napisany przez autora ukrywającego się pod pseudonimem
Vieux Polonais
 
     
UWAGA: Zachowano oryginalną pisownię.
-
     
--------E pur si muove ... Co w bardzo wolnym przekładzie, znaczy: A jednak powiększa się Warszawa, rozbudowywa i
powoli zaczyna nabierać cech wielkiego miasta i Stolicy. Żeby do tego dojść, najpierw należy ściągnąć ze siebie dawne
bardzo znoszone majteczki dużego miasta prowincjonalnego, do czego chcieli usilnie doprowadzić Moskale. Żeby
koniecznie zrobić z Warszawy coś pomiędzy Kiszyniowem, Charkowem a Samarą, z dużą cerkwią w samem środku. A
robili to tak konsekwentnie, że wychowali kilka pokoleń, którym się zdawało, że ich kochane miasto, gdzie serdelek
kosztuje sześć groszy, ciągnie się, mniej więcej, od b. Zamku, dwoma linjam, i, ku Mokotowu. Jedna linja przez Plac
Teatralny, Saski Ogród i Marszałkowską, druga przez Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat i Aleje. Kto mieszka poza
temi linjami, jest nieszczęśliwy i niepodobna z nim stosunków towarzyskich utrzymywać ...
-
.
Sobór św. Aleksandra Newskiego na placu Saskim miał stanowić symbol rosyjskiego panowania na ziemiach polskich.
Rozebrano go w latach 1924-1926.
-
           
--------Najmłodsze z tych pokoleń jeszcze się trzyma, nawet jest w sile wieku i z uporem tego samego jest zawsze
zdania. Że to tylko w gazetach tak piszą; na prawdę są tam tam tylko opłotki i bagna. Nigdy zresztą tam nie byłem. I
nie będę. Jakbym się, broń Boże! zasiedział trochę, to jak wrócę do miasta?
-
.
--------Słowem, siadam w tramwaj 25, ale można i w 8-kę,
albo w 17-kę i dojeżdżam, trochę kołując, przez ul.
Śniadeckich, obok Politechniki, wzdłuż kolonii Staszica, aż
do ul. Filtrowej. Wysiadam i, bez żadnej przesady, prawie
osłupiałem. Nie byłem dwa lata w tych stronach; wówczas z
powodu wznoszącego się Osiedla Akademickiego. Te strony
nazywały się wówczas Kolonją Lubeckiego. Ale to było
dopiero coś w rodzaju pięknego projektu, a takich
projektów pięknych jest u nas bardzo dużo. Do
rzeczywistości było jeszcze bardzo daleko. Nie mówiąc o
błocie i zupełnym braku chodników i bruków. Tymczasem, z
tego właśnie chaosu wzrosła nowa dzielnica, rzec można:
miasto nowe ... W dodatku o zupełnie swoistym
charakterze. Znajdujemy się w dzielnicy, którą starajmy się
określić i ograniczyć tak: z jednej strony, ze wschodu na
zachód, t.j. od ul. Grójeckiej, aż do Politechniki i Pola
Wyścigowego; z drugiej, z północy na południe, od
Nowogrodzkiej, aż do Pola Mokotowskiego, czyli
prywatnego Pola Lotniczego. Jest to dzielnica, mogąca
pomieścić w sobie kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Nie
tylko może pomieścić, ale za lat kilka stanie się to już
faktem.

--------Kolonja Staszica, która miała dotąd jeden z
najdogodniejszych warunków istnienia tem odznacza, że
prawie cała składa się z niewielkich schludnych domków.
Kolonję Staszica wolno już uważać za gotową. Może się
jeszcze rozbudować, charakteru nie zmieni. Tymczasem
Kolonja Lubeckiego jeży się od budowli olbrzymich,
chociaż, chwała Bogu! w niczem nie przypominających
owych drapaczy chmur, imponujących merkantylną
brzydotą."
Tramwaj linii 25 łączył  Ochotę ze Śródmieściem i z Pragą
już od lat dwudziestych XX wieku.
-
.
Fragment Kolonii Staszica od strony ulicy Suchej (teraz Krzywickiego). Fotografia przedwojenna.
-
           
--------Ponieważ mi się zdaje, że znam dobrze Warszawę, więc się trochę wstydzę zajrzeć do mapy, choć ją przezornie
zabrałem ze sobą. Choć mapa, jak świadczy napis, liczy dopiero kilka lat, niema na niej ani słowa o tej właśnie, bardzo
ładnej ulicy, na której stoję. Idę do narożnika i czytam: ul. Mianowskiego. Łączy ona, linją nieco półkolistą, ul. Filtrową
(znajduje się na mapie, ale mniejsza niż w naturze) z ul. Uniwersytecką. Tej na mapie także niema. Ani ulicy
Mochnackiego, będącej równoległą do ul. Mianowskiego, ani kilku innych. Najbardziej skończona, a w tej skończoności
bardzo harmonijna, jest ul. Mianowskiego. Różnorodność porządków architektonicznych wcale tej harmonji nie psuje.
-
---------Całkiem nie tak, aniżeli np. na Nowym Świecie,
gdzie, obok domiska, sterczącego na cztery piętra, jak duży
komin, chowa się wstydliwie parterowa chałupka drewniana.
Jak szczerba w starej szczęce. Na ul. Mianowskiego jest
zupełnie inaczej. Obok wspaniałej, na 4 do 5 pięter
kamienicy znalazł się piętrowy domek z filarami,
przypominający dworek wiejski. Ale pomiędzy nim a
kamienicą, jest przerwa na ładny ogródek. Jest już, choć
tylko po jednej stronie, wcale przyzwoity chodnik; bruk na  
środku ulicy należy jeszcze do przeszłości.

--------Przy ulicy Filtrowej i Uniwersyteckiej całe szeregi
nowych i dużych domów: niektóre jeszcze nie skończone.
Całość kończy znów olbrzymi, ale harmonijnie pomyślanym
Osiedlem Akademickim.
Zabudowania przy ul. Mianowskiego - z lewej strony
wspomniany w tekście domek z filarami (Mianowskiego 3).
-
---------Niema jednak rzeczy bez ale, zwłaszcza  u nas.
Tem jest, w tamtych stronach, zaczęty kościół Św. Jakóba,
na rogu ul. Grójeckiej, a tem, co było niegdyś dalekim
przedmieściem Warszawy, a zwało się Ochota, granicząca z
Czystem. Na jednem i drugiem pamiętam doskonale
rozległe łany żyta i zbóż różnorakich. A z poza opłotków
uśmiechały się wdzięcznie główki kapusty.

--------Jednakże kościół, zaczęty przed wojną, a do dziś
nieskończony, sterczy tak smutnie, że wygląda już na
ruinę. Szkoda. Bo, po za kościołem P. Marji na rynku
Nowomiejskim, byłaby to druga w Warszawie świątynia,
która miała być wzniesiona tak rzadkim u nas porządkiem
romano-gotyckim, o charakterystycznej, a doskonale
projektowanej wieży czworograniastej. Trudno pomyśleć
sobie o tej dzielnicy, tak pięknie się zapowiadającej, bez
równocześnie skończonego kościoła. Byłby to bardzo przykry
dyssonans. Tembardziej, że tamte strony są całkiem
większego kościoła pozbawione.

-------Tego miasta nowego niepodobna porównać z żadnem
ze znanych osiedli, jakie na różnych krańcach Stolicy
powstały. Jeśli z którem z nich posiada niejakie
podobieństwo, to może z t.zw. osiedlem Profesorskim, przy
ul. Górnośląskiej, o którem niedawno, na temże miejscu
się mówiło. Jedno i drugie nadać może Stolicy naszej to,
czego jej miejscami brakuje, mianowicie polskiego
charakteru, wyrażonego w architektonice. Wiek 17-ty i
początek 18-go wytworzyły coś w rodzaju polskiego baroku,
w co się też później i t. zw. barok saski wmieszał. Ale z
tych czasów, choć nie nazbyt dalekich, zachowało się
niewiele.
.
Tak wyglądał koścół św. Jakuba, widziany w roku 1927
przez autora tesktu.
-
--------Z gmachów rządowych, a więc monumentalnych, przytoczyć można dwa: Pałac Krasińskich, dziś Rzplitej i b. Pałac
Prymasowski na ul. Senatorskiej. A potem znać już wpływy rokoka i odbłyski Cesarstwa. Od czasów zaś Corazzie'ego i
jego neorenesansu, poczem dotychczas widoczne pozostały ślady, nie otrzymała Warszawa ani jednego gmachu
monumentalnego, któryby jej nadawał jakiś charakter specjalny.
-
.
Monumantalny gmach Domu Akademickiego z przyległymi pawilonami.
Fotografia z przełomu lat 1920/1930.
-
Czyli, że od stu lat miasto nasze nietylko nie postąpiło naprzód, jako architektura, ale się cofnęło. Przybyło jej tylko
kilka, nie licujących z jej charakterem a nawet kłócących się z nim cerkwi i skarykaturyzowany Pałac Staszica. Nie
mówiąc już o epoce t.zw. secesji, z różnych źródeł, przeważnie judaistycznych pozbieranej, z czego także kilka
bohomazów architektonicznych zostało. Słowem, ten eklektyzm, zastosowany do budownictwa, nic dobrego nie przyniósł.

--------Otóż, te dwa osiedla,  czyli Kolonja Staszica i Lubeckiego, wzięte razem jako jedna całość, oraz osiedle
Profesorskie, dążą widocznie ku temu, aby odtworzyć ów porządek z epoki Polskiego Baroku. Ponieważ jednak
wszystko, zbiegiem czasu, uledz musi pewnego rodzaju zmianom, więc i ten barok, zastosowany do potrzeb i warunków
dzisiejszych, musiał przybrać inne kształty, musiał się zmodernizować, zachowując jednak zbiorowy charakter. I tak
właśnie jest dobrze, tak być powinno.
-
.
Kolonia Lubeckiego: Budowa kamienicy przy ul. Filtrowej 83, należącej do SBM "Osiedle Artystów Plastyków."
Fotografia z roku 1928.
-
--------Jeszcze jedno uderza w nowych dzielnicach, mianowicie chęć
zachowania jak najwięcej zieloności. Ulice będą wysadzane drzewami,
bez obawy, żeby zieleń miała coś zasłaniać, co służy za
usprawiedliwienie dla barbarzyńskiego wycinania drzew w śródmieściu.
Ta dzika idea znajduje nawet gorliwych obrońców, dowodzących, że
drzewa psują perspektywę, a chęć zachowania ich dowodzi gustu
małomieszczańskiego, importowanego z zapadłej prowincji. Wyciąć
drzewo, zwłaszcza w śródmieściu, jest dowodem stołecznego smaku,
swobody myśli i chęci rozszerzenia dalekich perspektyw.

--------Czy w stolicy, czy na prowincji, tak dobrze w Paryżu jak w
Warszawie, zbiorowa myśl cywilizowanych władz miejskich zdąża ku
temu, aby ożywczej zieloności było jaknajwięcej w środku miasta.
Zieleniec Wielkopolski w roku 1938.
-
Na bulwarach paryskich chuchają na każdy klon i kasztan, a skoro tylko który z nich uschnie, sprowadza się z dalekich
stron nowe drzewo i wsadza na opustoszałe miejsce. Berlin jest dumny ze swej ulicy Pod Lipami, będącej właśnie
magistralną linją śródmieścia. Wiedeńczyk kocha swe prześliczne skwery i ogrody, a Ringi przez to są piękne, bo
oddychają zielenią. Londyn tonie w zielonych parkach, które są jego chlubą. Drezno czyni wrażenie ogrodu, a
Wenecjanin płacze, że na podłożu laguny, każde większe drzewo, skoro korzenie głębiej zapuści, zmarnieć musi.

-------Tylko w Warszawie przeszkadzają drzewa, a z chwilą kiedy się je wyrąbie, nabierze charakteru prawdziwej stolicy.
Będzie to piękny symbol zbiorowej golizny. Zdania tego, nie podzielają, na szczęście ci, pod których kierunkiem
powstają nowe dzielnice na krańcach Warszawy. Wiedzą, że nie tylko drzewo, ale każdy kawałek murawy, każda stopa
kwadratowa zieloności, jest najpiękniejszą ozdobą wśród cegieł, kamieni i murów i że dążność do zachowania tej
ozdoby, świadczy o kulturalnym usposobieniu mieszkańców. Człowiek cywilizowany sadzi drzewa i ma o nich staranie.
Wyrąbać byle kto potrafi.
-
Czytaj też:

| Dworzec Autobusowy Rogatki Jerozolimskie |

| Dawne zabawy na Polu Mokotowskim | Legion zaolziański na Polu Mokotowskim |  Willa prof.  Zakrzewskiego | Dom przy ul. Filtrowej 83 |

|
Stara Ochota, ulica Spiska i ciuchcia |  Władysław Wągieł - poeta z Tarczyńskiej  |  Budowa kamienicy przy Filtrowej 83 |
_______________________________________________

STARA OCHOTA
dr Piotr Mierzejewski