Okręty podwodne
Geneza i początek II wojny światowej
Statki i okręty
||| -     MARYNARKA HANDLOWA     -     MORZE      -     STATKI     -     OKRĘTY WOJENNE    -      WRAKI   -    MARYNARKA WOJENNA    - |||
         
II wojna światowa
           
DANIA
Hosting by Yahoo! Web Hosting
Ucieczka  duńskich statków do Szwecji
8-9 kwietnia 1945 roku
 
 
Duński m.s. MAROCCO (1641 BRT) nie opuścił kopenhaskiego portu od kwietnia 1940 roku do końca wojny.
 
--------Samozatopienie okrętów wojennych Kongelige Danske Marine w Kopenhadze 29 sierpnia 1943 roku pozostaje wciąż najbardziej znanym, a w opinii publicznej chyba
jedynym, epizodem z duńskich działań morskich w czasie
II wojny światowej. W niepamięci utonęła natomiast precyzyjnie zaplanowana i brawurowo wykonana ucieczka 19
statków z duńskich portów, okupowanych przez Niemców, do neutralnej Szwecji. Wydarzenia te rozegrały się na miesiąc przed końcem wojny, 8 i 9 kwietnia 1945 roku.
Informację o tym zdarzeniu jako jeden z pierwszych przyniósł brytyjski dziennik
Evening Post, powołując się na korespondenta Associated Press ze Sztokholmu.
--------Z zamieszczonej w tej gazecie krótkiej notatki wynikało, że w godzinach porannych 9 kwietnia do portów południowej Szwecji wpłynęło 21 statków, w tym 19
holowników i 2 frachtowce., obsadzonych łącznie przez dwustu Duńczyków. Artykuł z nazwy wymienił nazwę tylko jednej jednostki, a mianowicie frachtowca
ROESNAES
(prawidłowo -
RØSNÆS), o pojemności około 3000 BRT.
--------W polskim piśmiennictwie na ten temat znany mi jest tylko jeden artykuł, pióra R. Szubańskiego, opublikowany w 1960 roku w miesięczniku MORZE. W całości
przytaczam go poniżej, korygując jedynie nazwy jednostek  i pisownię, tam gdzie to było konieczne.
--------ZUCHWAŁA UCIECZKA 19 STATKÓW DUŃSKICH - R. Szubański
--------Ucieczka 19 duńskich frachtowców i holowników do Szwecji w dniu 8 kwietnia 1945 r., to jedna z lepiej zorganizowanych akcji ruchu
oporu w krajach okupowanych przez Niemcy. Można ją było urzeczywistnić oczywiście tylko dzieki rozprzężeniu ogarniającemu resztki
hitlerowskiego imperium, a przede wszystkim dzięki wyjatkowemu traktowaniu, jakim cieszyli się Duńczycy, zarówno ze względu na specjalne
usytuowanie tego wyspiarskiego kraju, jak też wobec faktu, że Dania prowadziła oficjalnie wojny z Niemcami i że był to jedyny kraj, nie
posiadający antyhitlerowskiego rządu emigracyjnego. Dania była istotnie, jak to lapidarnie i dowcipnie określił Churchill, "kanarkiem mordercy".
 
--------Pod koniec marca 1945 r. duńska Rada Wolności - organ reprezentujący wszystkie odłamy duńskiego ruchu oporu i utrzymujący
kontakt z Londynem, Moskwą i Waszyngtonem - zajął się sprawą  najbliższej przyszłości duńskich portów oraz resztek duńskiej floty. Przez
porty te zaczął płynąć w tym czasie coraz szerszy strumień niemieckich uciekinierów z terenów zajętych, lub zagrożonych postępami
zwycięskiej ofensywy radzieckiej, a Duńczycy stanowczo nie życzyli sobie tej nieprzewidzianej imigracji. Z drugiej strony było pewne, że w
razie odwrotu Niemcy zabiorą wszelkie jednostki pływające, zaś urządzenia portowe będą próbowali zniszczyć. Istniała również obawa, że
jeśli porty będą nadal intensywnie wykorzystywane przez Niemców, może to spowodować naloty alianckiego lotnictwa, które pociągnęłyby za
sobą ciężkie straty, zarówno w ludziach jak i materialne.
 
--------Przedstawiciele tajnych grup sabotażowych proponowali wysadzenie w powietrze wszystkich mostów nad kanałami, co sparaliżowałoby
ruch w portach, ale realizacja tego planu spowodowałby dłuższe przestoje po wyzwoleniu, a tego chciano uniknąć za wszelką cenę. Przyjęty
został wobec tego inny plan, opracowany już znacznie wcześniej przez Ove Nielsena, stałego sekretarza parlamentarnego
Ministerstwa  
Pracy, Żeglugi i Przemysłu
. Plan ten został zaakceptowany również przez księcia Axela, jako przedstawiciela dworu królewskiego, jak też
przez kierownictwa
Duńsko-Francuskiego Towarzystwa Żeglugowego (czyli A/S Dansk-Fransk Dampskibsselskabi, przyp. mój, PM) Svitzer
Salvage Company
- przedsiębiorstw skupiających większość ówczesnej duńskiej floty.
 
--------Był on w założeniu prosty: trzeba było zorganizować ucieczkę do Szwecji wszystkich holowników, bez których porty zostałyby na
dłuższy czas praktycznie unieruchomione. Realizacja jego nastręczała poważne trudności. Żaden holownik nie mógł oczywiście wypłynąć na
morze bez zezwolenia miejscowych władz niemieckich. Po udanej ucieczce zaś kilku z nich, Niemcy na pewno wzmocniliby ochronę
pozostałych, uniemożliwiając dalsze próby tego rodzaju. Trzeba więc było w precyzyjny sposób przygotować równoczesną ucieczkę
wszystkich większych holowników.

-------Do przeprowadzenia akcji wybrano niedzielę, 8 kwietnia, przede wszystkim ze względu na to, że w dniu świątecznym wiekszość
niemieckich urzędów w portach była nieczynna, lub obsadzona tylko nielicznymi dyzurującymi oficerami albo urzędnikami. Istniała więc
znacznie mniejsza szansa, że Niemcy zdołają się porozumieć między sobą i zorientować na czas w zamiarach spiskowców. Każdy z
wchodzących w rachubę holowników i statków miał wypłynąć z portu pod innym pozorem.

-------Realizacja planu wyglądała następująco: Przed wybrzeżem wyspy Moen, na południe od Zelandii najechał przed kilku tygodniami na minę
frachtowiec
JULIUS MADSEN. Dla prac nad wydobyciem tej jednostki skierowano za zgodą niemieckiego Kapitanatu Portu z Kopenhagi dwa
holowniki z nurkami na pokładzie. Dotarły one na miejsce wypadku 6 kwietnia. W tym samym dniu poinformowano Niemców, że rejs
holownika
BRAGE z dwiema barkami zostaje przedłużony wskutek awarii i konwój przybędzie do Kopenhagi z trzydniowym opóźnieniem.

-------Dalsze holowniki, SIGYN z Kopenhagi i VULCAN z Nakskov uzyskały pozwolenie na przetransportowanie zestawu barek z Gadser.
Opuściły one porty 6 kwietnia, ale udały się nie do portu przeznaczenie, lecz na miejsce wspomnianego wypadku. Niemiecka łódź patrolowa
minęła ten zestaw statków nie podejrzewając niczego; załogi duńskich jednostek wydawały się być pogrążone w pracach ratowniczych.

-------Ryzykownym fragmentem planu było wyprowadzenie z Kalunborga dwóch wielkich holowników FREJA i ÆGIR. Niemieckiego
komendanta portu zawiadomiono, że wypływają one do Oslofjordu, podnieśc z dna duński frachtowiec  
OTTO PETERSEN. Niemcy nie
widzieli w tym fakcie nic dziwnego. Więcej dziwiłby się zapewne kapitan
PETERSENA, ponieważ jego statek znajdował się wprawdzie na
norweskich wodach, ale w stanie najlepszej sprawności stał gdzieś na redzie.

-------Po otrzymaniu zezwolenia, kapitanowie obu jednostek natychmiast - wieczorem 6 kwietnia, na kilka godzin przed zaplanowanym
terminem - podnieśli kotwice; w całym Kalundborgu zaczęły krążyć pogłoski, że obydwa holowniki zamierzają uciec do Szwecji. Na wodach
Kattegatu holowniki zakotwiczyły koło wraku norweskiego frachtowca, pozorując przygotowania do wydobycia go. Niemcy zgodzili sie
również, by tego samego dnia opuścił port holownik
URD, rzekomo by zbadać możliwość podniesienia zatopionej nieopodal DESDEMONY.

W dniu 8 kwietnia o godz. 10.00 dwa najnowocześniejsze i największe holowniki kopenhaskie
GORM i YMER wyszły na morze, udając się w
swój codzienny rejs do Odense.

-------Około południa tego dnia zaczęła się rozwijać najważniejsza część planu. Kapitan trzytysięcznika RØSNÆS, stosownie do otrzymanych
przedtem poleceń, osadził swój statek na ławicy piaskowej koło wysepki Hven, naprzeciw brzegów Szwecji. O godzinie 14.30 jeden
zwyższych urzędników Duńsko-Francuskiego Towarzystwa Żeglugowego, p. Nyholm, otrzymał depeszę "
RØSNÆS NA MIELIŹNIE KOŁO
HVEN STOP STATEK UTKNĄŁ MOCNO STOP POTRZEBNA SZYBKA POMOC STOP HARTZ-RASMUSSEN".

-------Tego rodzaju zawiadomienie wystarczyło urzędnikom niemieckiego Kapitanatu Portu. O godzinie 15.00 pośpiesznie wypłynął "na
ratunek" holownik
PLUTO, zas o godzinie 18.00 podążył za nim holownik SIF z barką, na którą rzekomo miano przeładować część ładunku
RØSNÆSA w celu odciążenia statku. Port kopenhaski został w ten sposó ogołocony z ciężkich holowników, więc kierownictwo firmy Svitzer
zwróciło się do Niemców o zezwolenie na skierowanie z Elsynoru do stolicy ratowniczych holowników
MARS i ALERT. Zezwolenie uzyskano i
obie jednostki wyszły w morze, dołączając później do pozostałych.


--------O godz. 20.30 dyżurny urzędnik Svitzera znów zadzwonił  do Kapitanatu Portu: - Od czterech godzin nie mam żadnych wiadomości z
RØSNÆSA. Musiała się im zepsuć radiostacja. Czy moglibyśmy wysłać tam jakiś niewielki holownik, żeby dowiedzieć się, co się stało?

-------Niemcy ciągle nie podejrzewali niczego. Będący "pod parą" ACTIV natychmiast opuścił port. Gdy dotarł na miejsce "wypadku",
zastosowano jeszcze jeden postęp.
RØSNÆS zaczął nadawać rozpaczliwe sygnały syreną, które ściągnęły cztery jednostki ratownicze z
mniejszych portów na wybrzeżu Sundu. Kapitanowie ich nie byli wprawdzie wtajemniczeni w całą akcję, ale podporządkowali się autorytetowi
będącego na miejscu  szefa
Svitzer Co., komandora Kiaera.

-------Właściwa ucieczka do portów szwedzkich powiodła się bez najmniejszych przeszkód. Cztery jednostki zgrupowane wokół MADSENA
podniosły kotwice w półtoragodzinnych odstępach, od godz. 21.30 poczynając i o 3.30 rano 9 kwietnia ostatnia z nich zawinęła do portu w
Trelleborgu.

-------Dwa holowniki z Kattegatu przez noc z 8 na 9 kwietnia dotarły do Halmstadt, a wkrótce potem zawinął tam opóźniony BRAGE.

--------RØSNÆS został z łatwością ściągnięty z mielizny o 6.15 rano i wraz z całą towarzyszącą mu flotyllą skierował się ku Landskronie, gdzie
został internowany. W ten sposób rankiem wszystkie 19 statków znalazły się w portach neutralnych.

--------Gdy w poniedziałek rano otwarto biura Svitzer Salvage Co., na miejscu nie było nikogo z kierownictwa - wszyscy "zabrali się" ze swą
uciekającą flotą. Ze Szwecji otrzymano wkrótce zawiadomienie, że
RØSNÆS został podstępnie opanowany przez uzbrojone grupy ruchu
oporu, a to samo spotkało zapewne i inne jednostki. Posunięcie to zrobiono, aby Niemcy nie zastosowali represji w stosunku do rodzin załóg
statków.

--------W wyniku całej operacji nie udało się wprawdzie spowodować całkowitego zastoju w porcie kopenhaskim - wiele statków mogło doń
wpływać i wypływać bez pomocy holowników - niemniej jednak wszystkie większe jednostki zostały unieruchomione do końca wojny.
RØSNÆS dostapił szczególnego zaszczytu - był pierwszym statkiem, który zawinął do oswobodzonej stolicy, i to wioząc na swym pokładzie
żołnierzy tzw.
Duńskiej Brygady sformowanej na ziemi szwedzkiej.
         
       
   
       
               
 
     
               
PIN-UP GIRLS
i morze
 
Vintage erotic pics. Stare pocztówki erotyczne.
     
         
SZTANDARY
Sztandar
Bractwa Kurkowego

____________
Sztandary haftowane - Warszawa. Bractwo Kurkowe.
Zatopienie duńskiego
s/s
BODIL
S.s. BIRTE. Launched 1921. 1741 BRT.
BIRTE
Duński masowiec
DANMARK
Duński zbiornikowiec
DAPHNE
Duński okręt podwodny
CHR SASS
Duński frachtowiec
COLUMBIA
Duński frachtowiec
DELFINEN
Duński okręt podwodny
HEJMDAL
Duński krążownik
NIELS JUEL
Duński pancernik
obrony wybrzeża
Duński U-1 (SPRINGEREN)
ex ORP DZIK
PROFESOR
MIERZEJEWSKI