Facta Nautica: Morze, statki, okręty, wraki.
REKLAMA
Sztandary strażackie OSP i PSP, szkolne, wojskowe, policyjne, różne
Haftujemy sztandary
strażackie OSP i PSP
KAPITAN BORCHARDT
KRUZENSHTERN
HERBERT D. MAXWELL
HEL
HIRONDELLE
NANCY
LWÓW
MINNESOTA
OKRĘTY PODWODNE
sztandary osp
sztandary strażackie
sztandary
sztandary szkolne
sztandary szkolne i strażackie
STATKI  i  OKRĘTY
Facta Nautica. Morze, statki, okręty, wraki.
MARYNARKA WOJENNA    |    MORZE    |    STATKI    |    OKRĘTY    |    WRAKI    |    MARYNARKA HANDLOWA
         
NISZCZYCIELE
      Polska
Hosting by Yahoo Web Hosting
ORP ŚLĄZAK
- Ratowanie rozbitków lotniczych - ex HMS BEDALE - II wojna światowa -
Piotr Mierzejewski
   
   
ORP ŚLĄZAK - HMS BEDALE - INS GODAVARI
Romuald Nałęcz-Tymiński, b. dowódca ORP PIORUN następująco podpisał powyższe zdjęcie:
"Po rajdzie na Dieppe ORP ŚLĄZAK wchodzi do Portsmouth 19 sierpnia 1942 podczas alarmu lotniczego."
 
---------ORP ŚLĄZAK (ex brytyjski HMS BEDALE) był jednym z ośmiu niszczycieli eskortowych typu 'HUNT' biorących udział 19 sierpnia 1942 roku  w
całkiem nieudanej, wręcz tragicznej w skutkach operacji desantowej, znanej pod nazwą rajd na Dieppe. Dla polskiego okrętu był to chrzest bojowy, który
mówiąc delikatnie wyszedł kontrowersyjnie (patrz: Terence Robertson, "Dieppe. The Shame and the Glory", Hutchinson, 1963). Gęstniejąca atmosfera
wokół dowódcy jednostki Romualda Nałęcz-Tymińskiego, do czego przyczyniła się kompromitująca awaria kotłów (spalenie rurek kotłowych) spowodowana
niefrasobliwością marynarzy, zaowacowała przeniesieniem go na ląd. Nowym dowódcą niszczczyciela mianowano kpt. mar. Bohdana Wrońskiego, zaś R. Nałęcz-
Tymińskiemu i dwóm innym oficerom z
ORP ŚLĄZAK postawiono zarzuty zaniedbania i braku kontroli.
 
17 lipca 1953 roku: Dawny ORP ŚLĄZAK jako indyjski INS GODAVARI opuszcza Maltę. Złomowany w 1979 roku.
 
---------ORP ŚLĄZAK  pływając pod nowym dowództwem zyskał nieoczekiwanie przydomek "Shepherd  of the Dinghies", co można przetłumaczyć jako
"Pasterz Tratw". O tym jak do tego doszło pisał w roku 1992 R. Nałęcz-Tymiński w 170 numerze "Naszych Sygnałów". Obszerny fragment jego artykułu,
zatytułowanego "ORP ŚLĄZAK" cytuję poniżej (tekst wyróżniony czcionką barwy
navy). Zachowana została oryginalna pisownia.
 
---------ORP ŚLĄZAK miał wyjątkowe szczęście w znajdowaniu i ratowaniu lotników brytyjskich, których samoloty, czy to z powodu niepomyślnego spotkania
z lotnictwem nieprzyjaciela lub też z powodu defektów, musiały lądować na falach Atlantyku.

---------Już trzeciego dnia po objęciu dowództwa przez ówczesnego kpt. mar. [ Bohdana] Wrońskiego (29.X.1942), ORP ŚLĄZAK był wysłany na poszukiwanie
lotników, ale wielogodzinne poszukiwania nie dały rezultatu, toteż
ŚLĄZAK dołączył do konwoju idącego do Milford Haven.

--------1 listopada przed świtem, ŚLĄZAK wyszedł na poszukiwania innych rozbitków lotniczych. Wieczorem tegoż dnia, na południe od Irlandii znalazł pięciu
lotników w dwóch tratwach pneumatycznych (tzw. dinghy). Przebywali oni na burzliwym oceanie przez 32 godziny.

--------Będąc jeszcze na Atlantyku ORP ŚLĄZAK został skierowany na inną pozycję też na S od Irlandii, gdzie mieli znajdować się nowi rozbitkowie lotniczy.
Po wielu godzinach poszukiwania i straciwszy już nadzieję na znalezienie rozbitków,
ŚLĄZAK natrafił na dwie dinghy z 4-ma lotnikami, którzy spędzili na
morzu 73 godziny. Okazało się, że byli to lotnicy, których
ŚLĄZAK poszukował 29-go października.

--------15-go listopada, ŚLĄZAK ratuje na zachód od południowych brzegów Irlanduii 2 dnighy z 6-ma lotnikami, a 17-go razemz ORP KRAKOWIAK znajdują
na południe od Irlandii 2 dinghy z 6-ma lotnikami, których podniósł
KRAKOWIAK.

--------Za sukcesy w ratowaniu na oceanie lotników oraz wyławianie ich dinghy, przysporzyły ŚLĄZAKOWI w obszarze morskim Plymouth, miano "Shepherd of
the dinghies". Ówczesny por. mar. Wilhelm Pacewicz (obecnie kdr. ppor.) który jako oficer nawigacyjny
ORP ŚLĄZAK uczestniczył w znajdowaniu i
wyławianiu z morza rozbitków, tak opowiada jeden z epizodów:

--------"Było to zimą 1942 roku. Dali nam pozycję niepewną i bardzo przybliżoną...  Pozycja była daleko na oceanie, pogoda bardzo zła, wiatr o sile sztormowej.
Mała dinghy na otwartym oceanie, fala, ciemno, deszcz pada, wiatr. Znalezienie rozbitów takich warunkach jest bardzo trudne... Przyszliśmy na pozycję,
zdaje się, szliśmy cały dzień, zaczęło się robić ciemno - jeszcze gorzej. Oni niby tam mają rakiety, my mamy pociski oświetlające. To wszystko pięknie, ale
prawie że burza na morzu, fala i zła widoczność. Ja bym powiedział, fale dochodziły do 15 stóp, dla dinghy bardzo niebezpieczne. Przyszedłszy na pozycję,
zaczęliśmy tak zwany "Square search" ... Krążyliśmy, już nie wiem, może 6 godzin bez przerwy, strzelaliśmy pociski oświetlające. Nic nie było widać. Nad
ranem jesteśmy bardzo zmęczeni, obaj w kabinie nawigacyjnej. Widzę, że dowódca powoli traci wiarę w znalezienie tych rozbitków. Ja też. Zdecydowaliśmy
rozpatrzyć jeszcze raz ... całą sytuację na mapie. Uzgodniliśmy, że raz jeszcze przejdziemy w kierunku z wiatrem, czyli dalej na wschód od tej pozycji  i
zrobimy raz jeszcze "square search". Wróciliśmy obaj na pomost i daliśmy rozkaz zmiany kursu. Cała wachta obserwuje przez lornetki z pomostu bojowego,
nawet na maszcie, na rufowych działach. Wszyscy jesteśmy zmęczeni, mamy trochę tego dosyć.
Brytyjski bombowiec Armstrong Whitworth Whitley używany był przez Coastal Command jako samolot rozpoznawczy.
Trzech rozbitków z takiej maszyny odnalazł i uratował ORP ŚLĄZAK zimą 1942 roku.
 
--------Dowódca mówi: chodźmy jeszcze raz do kabiny nawigacyjnej ... Pójdźmy troszeczkę wyżej na północ, mówi Wroński. Niech Pan idzie teraz na pomost i
zmieni kurs, a jeśli i to nie wyjdzie, no to wracamy do portu. Wychodzę powoli z kabiny, niechcący spojrzałem do tyłu, patrzę na Wrońskiego i widzę ku
mojemu zdziwieniu, że Wroński modli się.

--------Wchodząc ... na pomost, słyszę nagle krzyk oficera wachtowego: "Światło kąt kursowy lewo 120 melduje obserwator z rufy". Z kabiny nawigacyjnej
wybiega Wroński mówiąc: "Słyszał Pan to?" Tak, tak ... melduję wystrzał rakietowy - odpowiadam i jednocześnie przez tubę głosową rozkazuję; Lewo na burt.
Zmieniamy kurs. Pomału podchodzimy, zaczynamy strzalać pociski oświatlające, jeden za drugim. Jest dinghy. Podnieśliśmy trzech rozbitków - czwarty już
nie żył. Brytyjska załoga starego bombowca nieudanego typu "Whitley".

--------Wellingtony były dobre. Whitley'a nie używali już do działań bojowych. Widocznie byli w locie rozpoznawczym, że my znaleźliśmy ich w taką pogodę
nocą, to był naprawdę cud Boski. Zameldowaliśmy od razu przez radio, że znaleźliśmy rozbitków. Otrzymaliśmy odpowiedź" "Well done. Return to harbour
Shepherd of the Dinghies."
 
Opublikowano 11 lutego 2014 r.
Piotr Mierzejewski
____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

- FACTA NAUTICA -
dr Piotr Mierzejewski
 
               
Facta Nautica. Morze statki okręty wraki. Sea ships vessels wrecks.
                 
WYPRAWY
NA  WRAKI
Wraki Bałtyku
Drugi w historii
atak samolotu
na okręt