Okręty podwodne
|
|
|
|
Statki i okręty
|
|
|
||| - MARYNARKA HANDLOWA - MORZE - STATKI - OKRĘTY WOJENNE - WRAKI - MARYNARKA WOJENNA - |||
|
|
| |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
ORP BŁYSKAWICA - Północna Afryka - II wojna światowa - -
|
|
| |
|
|
|
|
Niszczyciel ORP BŁYSKAWICA i okręt podwodny ORP SĘP w roku 1962 w Greenwich.
|
| |
|
|
|
|
---------Niszczyciel ORP BŁYSKAWICA 12 listopada 1942 roku w algierskim porcie Bougie (obecnie Bidżaja = fr. Béjaïa) przeszedł ciężkie bombardowanie ze strony niemieckiego lotnictwa. Opis tego wydarzenia, oparty zazwyczaj na patetycznym reportażu drukowanym w "Polsce Walczącej", jest dobrze znany, głównie za sprawą książek Jerzego Pertka. Przedstawiam poniżej marynarskie wspomnienia z tego okresu, pióra Wiktora Mordasiewicza, zupełnie pozbawione górnolotnego zadęcia. Zachowałem pierwotną pisownię i interpunkcję.
|
| |
---------"Tego dnia w Bugie nigdy nie zapomnę. Alarm trwał przez wiele godzin. Mój przydział jako elektrykarz: druga maszynownia przy tablicy rozdzielczej. Głodny, w maszynie gorąco, samotny, nieświadomy co się działo na pokładzie. Zgaduję jak mówiły działa główne, że lotnik daleko - broń maszynowa, że nad nami, a bomby głębinowe - to że my polujemy. Zabrakło mi papierosów. Przez rury widziałem starszego wachty, pożyczyłem od niego pół paczki i . . . w tym momencie coś uderzyło, okręt przysiadł i zrobiło się ciemno, ale powoli prądnica nabrała obrotów. Tam gdzie stałem przy tablicy dziura w burcie. Odłamek znalazłem w pompie zasilającej, a dziura jak moja pięść. Po odboju alarmu ze smutkiem patrzyłem jak zabierano rannych. Smutne też były twarze oficerów i dowódcy. Na pewno nastąpił odbój alarmu, bo byłem na pokładzie. Drenażysta Hyc wbijał kliny z drzewa w liczne dziury BŁYSKAWICY. Był nagi i czarny od ropy. Widział, że miałem butelkę. Zeszliśmy na pomieszczenie młodszych podoficerówe maszynowych "E" razem było nas sześciu. Nalałem każdemu do kubka i w tym czasie, co kol. Lesisz wspomina, padła ostatnia bomba. Stało się wszystko naraz: alarm, broń maszynowa gra, okręt udawał, że tonie, a my pod stołem. Góral Hyc nigdy humoru nie tracił, dajcie aparat, krzyczał ze śmiechem, zdjęcie do Polski Walczącej, niech zobaczą bohaterów morza pod stołem - Tadziu Sułkowski mruczał wyłażąc z pod stołu: toż to głupota, zamiast na alarm, to bractwo pod stół, po prostu wyczerpanie nerwowe."
|
| |
--------"Wyjście na ląd w Oranie pamiętam dobrze: BŁYSKAWICA stała na kotwicy, a do Oranu zawiózł nas autobus. Ale powrót z lądu nie wesoły. Zgubiliśmy koleżków, co mówili po francusku, a nie nie pamiętaliśmy, gdzie się podział ten autobus co nas przywiózł, ani też nazwy wioski, gdzie zakotwiczona była BŁYSKAWICA. Spóźniliśmy się o sekundy, ale motorówka nie zawróciła, pomimo naszych rozpaczliwych krzyków. Na piasku - łódki rybackie dnem do góry. Z wielkim trudem spuściliśmy na wodę jedną. Francuz coś machał rękoma, a marynarze brytyjscy nam nie pomagali, ale do łodzi wskoczyli pierwsi. Mietek Grzelak ich powyrzucał i dając rozkaz: załoga śpiewa Morze nasze Morze . . . kijkami wiosłowaliśmy może 15 metrów. Łódź zatonęła. Francuz krzyczał, śmiał się do łez. Reflektor brytyjskiego krążownika nas znalazł i wysłał motorówkę. Nie śpiewając wdrapaliśmy się na pokład BŁYSKAWICY. Kadulski nas czekał. To był mój dowódca kompanii rekruckiej w Gdyni i zawsze się starałem nie zrobić mu przykrości. Tym razem, zawsze poważny, zaśmiał się i machnął ręką!"
|
| |
--------"Wyjścia na ląd w Algierze były po południu i krótkie - włóczyły się za nami dzieci arabskie to dawaliśmy im czekoladę, a przed powrotem na okręt opróżniliśmy kieszenie. Spychała nauczył ich "Niech żyje Polska". Również śpiewaliśmy legionistom i Amerykanom pochodzenia polskiego wszystkie patriotyczne pieśni aż do ochrypnięcia. A śpiewając Góralu czy ci nie żal, większość płakała, może z powodu taniego wina, którego już nigdy po Afryce nie piłem."
|
| |
---------"Gibraltar: moja naiwność utkwiła najbardziej w mej pamięci, gdy "Kajtek" Hanowicz odkrył, że butelka whisky w wolnym porcie kosztuje 10S., a w Anglii sprzedamy Amerykanom za 5 baniaków i to całkiem legalnie. Zdziwiło mnie, że przedtem nikt o tym nie pomyślał. Kajtek palcem stuknął w głowę zamykając jedno oko; Trzeba mieć oko do interesów. Dużą zieloną walizkę napełniliśmy butelkami i z trudem targamy ten ciężar na okręt. Celnik-Hiszpan zapytał co ciężkiego niesiemy. Whisky! Zaśmiał się, ale po chwili kazał nam otworzyć walizkę. Zrozumiał, że nie jesteśmy przemytnikami i po krótkiej rozmowie powiedział, jeżeli przyniesiemy pisemne zezwolenie od kapitana, to on też nam pozwoli, w przeciwnym wypadku nie skonfiskuje, ale zatelefonuje by sklep zwrócił nam pieniądze. Do BŁYSKAWICY nie doszliśmy, bo po dyskusji doszliśmy do wniosku, że nikt nam takiego zezwolenia nie da i tak skończyły się nasze marzenie marzenie o tranzakcjach handlowych."
|
Victor Mordasiewicz
|
| |
| |
|
|
|
|
| |
|
|
Wydrukowano w Naszych Sygnałach w roku 1991. Opublikowano w Facta Nautica 9 marca 2011 roku
|
|
| |
|
|
|
_______________________________________________________________________________ Facta Nautica dr Piotr Mierzejewski hr. Calmont
|
|
|
|
|
|
|
| |
|
|
| |
|
| |
|
| |
|
|
| |
|
|
| |
|
| |
|
| |
|
|
| |
|
|
| |
|
Akty dawnych mistrzów
|
|
|
Dziewczyna z Afryki.
|
| |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|