Okręty podwodne
|
|
Statki i okręty
|
|
|
- MORZE | MARYNARKA HANDLOWA | STATKI | OKRĘTY WOJENNE | WRAKI | MARYNARKA WOJENNA | ŻEGLUGA -
|
|
| |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
por. mar. lek. EDWARD HRYNIEWIECKI Śmierć i pogrzeb lekarza okrętowego z ORP ŚLĄZAK - II wojna światowa
|
|
|
|
|
|
|
Ambulatorium na dużym okręcie wojennym. Na pierwszym planie widać stół operacyjny. Fotografia z pierwszej połowy XX wieku.
|
| |
|
|
|
|
--------Romuald Nałęcz-Tymiński (1905-2003), kontradmirał Marynarki Wojennej, w roku 1942 jako komandor podporucznik dowodził niszczycielem eskortowym ORP ŚLĄZAK (ex HMS BEDALE, później hinduski GODAVARI). W swoich wspomnieniach, drukowanych na łamach "Naszych Sygnałów", wydawanego na Zachodzie pisma Stowarzyszenia Marynarki Wojennej, dużo uwagi poświęcił śmierci porucznika Edwarda Hryniewieckiego, lekarza okrętowego z ORP ŚLĄZAK podczas kontrowersyjnego rajdu na Dieppe (19 sierpnia 1942 r.).
|
| |
|
* * * *
|
|
|
---------"Rano 6-czerwca [1942 roku], w zespole z 6-ma brytyjskimi niszczycielami, weszliśmy do Gibraltaru. Któregoś dnia na początku czerwca, zgłosił się do mnie zastępca dowódcy. Zatroskany zameldował, że niepokoił się bardzo o lekarza okrętowego por. mar. dr. Edwarda Hryniewieckiego. Po otrzymaniu ostatniej poczty w Gibraltarze, doktor zmienił się całkowicie. Sposępniał, przestał kontaktować się z kolegami. Poza posiłkami unikał mesy oficerskiej i jak nie miał zajęcia w izbie chorych, przesiadywał zadumany w swojej kabinie. Jeden z oficerów, przechodząc któregoś dnia koło kabiny doktora, widział go siedzącego na łóżku z opartymi na kolanach łokciami i z bolesnym wyrazem twarzy, przyglądającego się trzymanej w ręku jakiejs fotografii. Po rozmowie z z.d.o. , zaprosiłem doktora do mojej kabiny. Usiłowałem podnieść go na duchu. Doktor siedział, patrząc na mnie jak gdyby z wyrazem pobłażania w oczach i poza paroma zdawkowymi zdaniami, nie mówił nic. Nie wyjaśnił powodów swojego załamania psychicznego, o co go taktownie nie naciskałem. Pożegnałem go, życząc pomyślnego wyjścia ze swoich zmartwień, oraz zapewniając go, że gdyby potrzebował rady czy pomocy, zastępca dowódcy i ja zawsze chętnie będziemy służyli."
--------"Szliśmy w eskorcie konwoju idącego z Wielkiej Brytanii do Trypolisu. Dołączyliśmy do niego z Gibraltaru, jako dodatkowa eskorta około 02.00 8 czerwca. 10 czerwca, razem z brytyjskim niszczycielem tropiliśmy meldowany przez samolot niedaleko konwoju U-Boot. Niestety nie zdołaliśmy go wykryć. Jedynie unicestwiliśmy możliwość ataku na konwój, trzymając go pod wodą, aż konwój oddalił się od obszaru zagrożenia. 11 czerwca wczesnym przedpołudniem, przybiegł na pomost podniecony kpt. mar. Pacewicz. "Panie Komandorze" zameldował, "Doktor popełnił samobójstwo. Podciął sobie żyły w łazience."
-------"Korzystając z zakotwiczenia konwoju na redzie Bone (port w Algerii, obecnie El-Annaba), weszliśmy do portu. Wysłałem oficera łącznikowego do władz Royal Navy, z prośbą o pozwolenie odesłania ciała doktora na ląd celem pogrzebania. Lt. Dodd wrócił z wiadomością, że władze miejscowe nie zgodziły się i radzą pogrzebać zmarłego w morzu. Nie było rady. Bosman okrętowy A. Ignatowicz ze swoją ekipą zaszyli ciało w hamak, umieszczając w nogach 40-ro calowy nabój artyleryjski. Zwołaliśmy wolną od służby część załogi. Przykryte banderą ciało umieszczono na odwróconej (gładkiej) części drewnianej schodni (trapu bez relingu). Odmówiłem modlitwę za zmarłych, wygłosiłem krótkie przemówienie, kończąc słowami " ... niech duch jego szybuje nad Polską, a ciało spocznie w morzu ."
-------"Przy dźwiękach gwizdków bosmańskich, ciało ś.p. por. mar. dr. Edwarda Hryniewieckiego gładko zsunęło się spod bandery po deskach schodni i zniknęło pod powierzchnią Morza Śródziemnego, naprzeciw portu Bone. Oddający ostatnią przysługę zmarłemu rozeszli się mocno wstrząśnięci tym tragicznym zdarzeniem."
-------"Około 6 tygodni później, otrzymałem list od brata zmarłego, por. Witolda Hryniewieckiego stacjonującego w stoczni z prośbą o szczegóły. Po otrzymaniu moich wyjaśnień i kondolencji, por. W. Hryniewiecki napisał jeszcze raz, zaznaczając: "... że samobójstwo brata nie było tchórzostwem przed akcją, ale rozpaczą na wiadomość." Rzecz jasna, nie miałem co do tego wątpliwości. Później słyszałem od jednego z oficerów, że powodem rozpaczy i depresji doktora była zawód miłosny ." Tekst: Romuald Nałęcz-Tymiński (1992) "ORP ŚLĄZAK (6)", Nasze Sygnały, Nr 170.
|
| |
* * *
|
Zobacz także:
Złomowanie niszczyciela ORP WARSZAWA | Próba odbicia ORP ORZEŁ | Jeńcy na pokładzie ORP SOKÓŁ
| Model korwety rakietowej ORP ROLNIK | Strzelania rakietowe korwety ORP HUTNIK |
|
| |
| |
|
|
Opublikowano 9 czerwca 2014 roku
|
| |
___________________________________________
FACTA NAUTICA dr Piotr Mierzejewski
|
|
| |
|
|
|
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
|